Skip to main content

Introduction

In an attempt to reduce the number of emails describing my unsuccessful crocodile hunting that fill in my family and friends’ inboxes I’ve decided to write this blog. Even though on our raft we don’t have running water – and only have electricity at night – we do have wireless internet (after all, you need to have some priorities!), which mostly works, so I’m going to try to post here regularly.

Our yesterday’s croc survey is probably a classic example – if a little bit extreme – of how wrong these things usually go ;)

The water level in Mesangat lake (which is actually a wetland) is currently very low (about 70 cm), which makes getting anywhere by boat almost impossible. In theory, dry season is the best time for crocodile surveys, because you can see the animals easier, either in water or on land, and the shallow water makes diving and disappearing a little more difficult for them. Unfortunately, the experts who say this have clearly never surveyed in Mesangat. Because it’s a peat swamp covered with floating grass mats, such things as “land” or “stable bottom on which you can walk and not suddenly sink 5 m down” are rarely found here.
Moreover, both croc species that live here (
Tomistoma schlegelii and Crocodylus siamensis) are very shy and probably spend a lot of time lying on the bottom. Even though attacks on humans are very rare for both species, stepping on a 4-5 m croc would probably change this record. Besides, there’re a lot of water snakes around, not all of them described, so for now – we tend to try to stay in the boat!

Together with Sebastian (my assistant from Yayasan Ulin) we took a small boat but still didn’t manage to get to the place we planned to go to. So instead we started to go around the flooded forest trying to find any way we can pass through and also trying to find any crocs that might be around.

Unfortunately the only thing we found was something sharp that made a hole in our boat. A pretty large hole, because we started to sink fast. This is the SECOND time in 3 weeks that we sunk the boat! I had to get on a tree and Sebastian plugged the hole with a dead fish, which we happened to have on board (we also had a lot of apple snails).

While Sebastian was scooping water out of the boat I discovered that there were monkeys sleeping on the tree that I was on. They weren't thrilled by my company and so
Macaca fascicularis has now joined the list of species that have peed on me on this trip.
The list already included:
Tomistoma schlegelii
Crocodylus siamensis
(3 times!)
Python reticulatus

The dead fish has turned out to be a suitable temporary boat part so we’ve decided to get back to our raft. On the way back the storm that was approaching finally caught up with us, and it started to rain. Unfortunately not enough to raise the water level (or wash off the macaque piss – so I had to “shower” back at the raft anyway).

Crocs encountered: 0




Żeby ograniczyć trochę zapychanie skrzynek mailowych rodziny i znajomych opisami moich nieudanych połowów krokodyli, postanowiłam założyć bloga. Pomimo że na naszej tratwie nie mamy bierzącej wody – a prąd tylko w nocy – mamy bezprzewodowy internet (w końcu trzeba mieć jakieś priorytety!), który czasem działa, wobec czego postaram się tu w miarę regularnie pisać.


Nasza wczorajsza wieczorna wyprawa na poszukiwanie krokodyli jest chyba klasycznym przykładem, choć może trochę ekstramalnym, jak bardzo takie wyprawy nam nie wychodzą ;)

Poziom wody w jeziorze (a właściwie mokradle) Mesangat jest w tej chwili bardzo niski (około 70 cm), wobec czego do wielu miejsc nie można dotrzeć łodzią. Teortycznie pora sucha jest najlepszym czasem na poszukiwanie krokodyli: łatwo jest je wtedy zobaczyć, jeśli nie w wodze, to na lądzie – no a w płytkiej wodzie trudniej jest im uciec. Niestety, eksperci, którzy tak twierdzą nigdy nie szukali krokodyli w Mesangat, które jest na torfowisku, wobec czego pojęcia „ląd“ bądź „stabilne dno, na ktorym można stanąć bez ryzyka zapadnięcia się na 5 m“ są dosyć względne. Poza tym, oba gatunki krokodyli, które tu żyją (
Tomistoma schlegelii i Crocodylus siamensis) są z natury bardzo płochliwe i prawdopodobnie sporo czasu spędzają pod wodą leżąc na dnie. Mimo, że ataki na ludzi są w przypadku obu gatunków bardzo rzadkie, nadepnięcie na 4-5 metrowego krokodyla mogło by trochę tę statystykę zmienić. Poza tym w wodzie jest sporo węży o których niewiele wiadomo, więc póki co – staramy się siedzieć w łódce!

Zabraliśmy razem z Sebastianem (moim indonezyjskim asystentem z fundacji Yayasan Ulin) małą łódkę (mniej więcej wielkości kajaka), ale i tak nie daliśmy rady popłynąć tam gdzie początkowo zamierzaliśmy, więc zaczęliśmy błądzić po zalanym lesie w poszukiwaniu jakiejkolwiek drogi, którą da sie przepłynąć. I przy okazji jakiegokolwiek krokodyla, który by się napatoczył.

Niestety po 15 minutach jedyne co znaleźliśmy, to coś ostrego co zrobiło nam dziurę w łódce. Całkiem sporą, bo zaczęliśmy dość szybko tonąć. To już DRUGI raz w przeciągu trzech tygodni jak zatonęła mi tu łódka! Musiałam wejść na drzewo a w tym czasie Sebastian zatkał dziurę martwą rybą, którą dziwnym trafem mieliśmy na łódce (mieliśmy też sporo ślimaków).

Sebastian wylewał wodę z łódki a ja w tym czasie odkryłam, że na drzewie, na którym siedziałam spały małpy. Wyraźnie nie były zachwycone moim towarzystwem, i
Macaca fascicularis dołączyła do listy gatunków, które na mnie nasikały na tym wyjeździe.
Na liście są już:
Tomistoma schlegelii
Crocodylus siamensis
(3 razy!)
Python reticulatus

Ryba okazała się chwilowo działać jako element dna łódki, więc postanowiliśy to wykorzystać i wrócić na naszą tratwę. W drodze powrotniej nadeszła burza i zaczęło padać, ale niestety nie na tyle mocno, żeby podnieść poziom wody (albo zmyć siki makaki – i tak czekał mnie „prysznic“ na tratwie).

Bilans krokodyli: 0

Comments