Skip to main content

Eric, Felix, Grażyna & Horacy

We had no internet for a few days and in the meantime, to finally get some good data we went on a croc nest expedition. We set out early in the morning and after 2.5 hours of intense paddling through the floating grass mats and flooded forest we had 5 more hours of trekking. First through a forest full of spiky rattan and plains with long grass, and later through swamps, “bridges” consisting of a tree trunk fallen over a river full of crocodiles, and floating grass mats, on which we decided to pass the time by occasionally shouting “Aaa! Badas besar!” (“Aaa! Large C. siamensis!”).

We ended up covered in mud, scratches, mosquito and ant bites, wet and exhausted. But the expedition was a success: we found a tomistoma nest!
We also found a rather big Mrs tomistoma next to it, and she wasn’t happy to see us. But instead of attacking and biting my head off, she ran into the water. So we’ve managed to measure the nest without any human losses.

Then we decided to wait until it’s dark and survey on the way back. We found some crocs and caught 2 tomistomas (!), one of which was over 1 m long (!!). To be specific, Sebastian caught it while I was giving him unhelpful advice like “careful, it might be quite strong” and covering my eyes. Partly in fear, as I felt responsible for any bites, and partly because a few minutes earlier a wasp flew into my eye – which is even more painful then the sting! Sebastian didn’t get bitten and so we’ve reached a new level of Croc Hunting (I think level 2).

We’ve named this tomistoma Eric, and the second one Felix. On the way back we also met Pak Yus’ wife and she gave us 2 more tomistomas caught by the fishermen. We’ve named these crocs Grażyna and Horacy. And Horacy immediatelly bit me on the finger.

So in one (very long!) day we’ve suddenly increased our number of tomistomas caught this year by 100%. Also formalin and washing powder join the list of things you don’t want to accidentally spill on a croc bite.

Crocs encountered: 4
Crocs captured: 2 (+2)
Times I fell out of the boat: 1

Admiring a tree?

Trekking

Mrs Tomistoma is hiding somewhere here

Felix

Grażyna

Horacy


Przez parę dni nie mieliśmy internetu, więc aby w końcu zebrać jakieś porządne dane zorganizowaliśmy w między czasie małą ekspedycję w poszukiwaniu gniazd krokodyli. Wyruszyliśmy wcześnie rano i po 2,5 godziny intensywnego wiosłowania przez unoszące się na wodzie maty z trawy i zalany las, czekał nas 5 godzinny marsz. Najpierw przez las pełen kolczastych lian i łąki z wysoką trawą, potem przez bagna, „mosty“ z powalonych drzew nad rzekami pełnymi krokodyli, i pływające maty z trawy, gdzie urozmaicaliśmy sobie drogę krzycząc co jakiś czas „Aaa! Badas besar!“ („Aaa! Duży C. siamensis!“).

Na końcu byliśmy podrapani przez kolce, pogryzieni przez moskity i mrówki, upaprani błotem, mokrzy i wykończeni upałem. Ale osiągneliśmy sukces: znaleźliśmy gniazdo tomistomy!

Znaleźliśmy też dużą Panią tomistomę, która nie była zachwycona naszym widokiem. Jednak zamiast zaatakować i odgryźć mi głowę postanowiła uciec do wody. Więc udało nam się zmierzyć gniazo bez strat w ludziach.
Potem postanowiliśmy poczekać do wieczora i poszukać krokodyli w drodze powrotnej. Złapaliśmy 2 tomistomy (!), z czego jedna miała ponad metr (!!). Konkretnie złapał ją Sebastian w czasie kiedy ja udzielałam mu mało przydatnych rad typu „ostrożnie, ten może być silny“ i zasłaniałam oczy ręką. Trochę ze strachu, bo czułam się odpowiedzialna za jakiekolwiek ugryzienia, a po części dlatego, że kilka minut wcześniej osa wleciała mi do oka – co boli jeszcze bardziej niż użądlenie. Na szczęście obyło się bez ugryzień, więc oficjalnie osiągnęliśmy kolejny poziom w Łapaniu Krokodyli (chyba drugi).

Większą tomistomę nazwaliśmy Eric, a następną – Felix. Wracając na tratwę trafiliśmy też na żonę Pak Yus’a, która dała nam jeszcze 2 tomistomy złapane tego samego wieczoru przez rybaków. Nazwaliśmy je Grażyna i Horacy. Horacy natychmiast ugryzł mnie w palec.

W ten oto sposów zupełnie niespodziewanie jednego (bardzo długiego!) dnia o 100% zwiększyliśmy ilość krokodyli złapanych podczas tego wyjazdu. A formalina i proszek do prania trafiły na listę rzeczy, których nie należy przypadkowo dotykać palcem ugryzionym przez krokodyla.

Bilans krokodyli: 4 widziane, 2 (+2) złapane
Bilans moich upadków z łódki do wody: 1

Comments