Skip to main content

Lucek

Yesterday we went to release Borys (again) and then made a trip to Nusa Palong. That’s one of the areas of Mesangat Lake that is a little further away from our raft and has some real land, mango trees, deeper water, ghosts and 99% chances of spotting a croc.

We saw one croc, one snake, several frogs, a few fish, one flycatcher, one kingfisher and one of the stupid birds that suddenly jump off a tree and dive into the water with a splash. I think they are Anhinga melanogaster and last year, when the water level in Mesangat was over 3 m, we saw (and heard) these birds all the time. They seemed to be spooked by the light and usually jumped into the water right in front of our boat. Fortunately now that the water level is 30 cm they don’t do this anymore – it would not be a pleasant sight – but they seem to be a very popular pet among the fishermen this season. Pak Yus has two of these birds tied to his raft and when I was in Senambah village a few weeks ago I saw at least 20 A. melanogaster tied to the toilet platforms along the river. Perhaps they still jump and dive in front of the fishermen and that’s how they get caught - with their beak stuck in the bottom – but it’s more likely they get tangled in the fish hooks. Either way you can tell they’re not the brightest species around.

A. melanogaster splashing into the water has always startled us (especially when, like last night, they fly right past my head) but it’s not the only splash you can hear in Mesangat. Generally the surveys are always pretty quiet – apart from when we hit a tree or are attacked by wasps – but you can sometimes hear a small or a big splash form somewhere nearby. The small splash is almost always a jumping toman fish and we got used to them quickly. A big splash however is almost certainly a large croc (small crocs are always quiet) or one of us falling out of the boat.

We don’t hear those very often and we didn’t hear any large crocs last night. But we did lose Erwin three times when he fell out of the boat.

When we came back to the raft (empty-handed, but at least with Erwin back on board) it turned out Natascha caught another tomistoma! We named it Lucek.

Anhinga melanogaster

A. melanogaster tied to the toilet platform

Lucek


Wczoraj popłynęliśmy wypuścić Borysa (znowu) a następnie udaliśmy się do Nusa Palong. To jeden z obszarów jeziora Mesangat trochę dalej od naszej tratwy, gdzie można znaleźć prawdziwy ląd, drzewa mango, głębszą wodę, duchy i w 99% przypadków – krokodyle.

Zobaczyliśmy jednego krokodyla, jednego węża, kilka żab, parę ryb, jedną muchołówkę, jednego zimorodka, i jednego z głupich ptaków, które znienacka zlatują z drzewa i z głośnym pluskiem wpadają do wody. Wydaje mi się, że to Anhinga melanogaster i w zeszłym roku, kiedy poziom wody w Mesangat wynosił ponad 3 m, widzieliśmy (i słyszeliśmy) te ptaki cały czas. Zaskoczone nagłym światłem nurkują z drzewa do wody, najczęściej tuż przed naszą łódką. Na szczęście teraz, kiedy poziom wody to 30 cm, już tego nie robią – byłby to mało przyjemny widok – ale za to wydają się być najpopularniejszym rybackim zwierzątkiem domowym tego sezonu. Pak Yus ma dwa z tych ptaków przywiązane do swojej tratwy, a kiedy kilka tygodni temu byłam w wiosce Senambah widziałam co najmniej 20 A. melanogaster przywiązanych do platform (toalet) nad rzeką. Być może wciąż nurkują na widok rybaków i w ten sposób – wbite dziobem w dno - dają się złapać. Ale najprawdopodobniej po prostu łapią się na haczyk. I tak widać, że nie są najbystrzejszym gatunkiem w okolicy.

A. melanogaster wpadające do wody zawsze nas zaskakiwały (szczególnie, kiedy przelatują tuż koło mojej głowy), ale to nie jedyny plusk, jaki mozna usłyszeć w Mesangat. Generalnie nasze nocne wyprawy – poza momentami, kiedy wpadamy na drzewa lub jesteśmy atakowani przez osy – odbywają się w zupełnej ciszy. Ale czasem słyszymy mały lub duży plusk gdzieś niedaleko łodzi. Mały plusk to prawie zawsze ryba toman i szybko się do nich przyzwyczailiśmy. Duży plusk to prawie na pewno duży krokodyl (małe krokodyle zawsze są cicho) lub jedno z nas wypadające z łódki.

Rzadko słyszymy duży plusk i wczoraj w nocy nie trafiliśmy na żadnego dużego krokodyla. Za to trzy razy prawie zgubiliśym Erwina, który wypadł z łódki.

Po powrocie na tratwę (z pustymi rękami, ale za to z Erwinem z powrotem na pokładzie) okazało się, że w międzyczasie Natascha złapała kolejną tomistomę! Nazwaliśmy ją Lucek.

Comments