Skip to main content

Mouthie

Last night we captured another tomistoma and I came one step closer to croc hunting Steve Irwin/Brady Barr style. In their shows they always jumped into the water and wrestled with big crocs. Last night I almost jumped into the water (or rather: almost fell into the water). That’s where the similarities end so far because:

1) in the end I mostly stayed in the boat

2) the croc we were catching was 60 cm long, so not much wrestling would be involved

3) and disabled – it had a deformed lower jaw that was pointing downwards

4) the boat went too fast so I actually didn’t catch it. Erwin did.

But the bottom line is: we have a new tomistoma! And named it Mouthie.

This morning the water level suddenly started to rise and when we were leaving the raft it was already 55 cm. This has messed up our plans a little, because we wanted to go to the beach this afternoon. Indonesia is an archipelago, so theoretically we’re never very far from the sea. But Borneo is the third largest island in the world, and a trip to the coast would take about 9 hours (one way). And Balikpapan beach is not that attractive anyway. So we’ve settled for the “beach” that formed on the bank of Kelinjau river. But with the sudden water rising, the beach disappeared this morning.

We’re spending the night in Muara Ancalong (Mondays is the night market) and maybe when we come back to Mesangat tomorrow the raft will be floating normally again. So no more sliding down the raft slope in our sleep. And Natascha is happy she might finally be able to get to some C. siamensis.

Mouthie



Wczoraj wieczorem złapaliśmy kolejną tomistomę i o krok zbliżyłam się do stylu Steve’a Irwina/Brady’ego Barr‘a, którzy zawsze w swoich programach wskakiwali do wody i siłowali się z ogromnymi krokodylami. W moim przypadku, w czasie kiedy łapaliśmy tę tomistomę, prawie wskoczyłam do wody (a raczej: prawie wypadłam z łódki). Na tym podobieństwa do Steve’a się kończą, bo:


1) jednak udało mi się w większości zostać w łódce

2) krokodyl, którego łapaliśmy miał 60 cm długości, więc trochę ciężko byłoby się z nim siłować

3) i był niepełnosprawny – miał zdeformowaną i wygiętą dolną szczękę

4) w zasadzie to ja go nie złapałam, bo łódka popłynęła za szybko. Złapał go Erwin.

No ale najważniejsze, że mamy nową tomistomę! Nazwaliśmy ją Mouthie.

Dziś rano poziom wody nagle zaczął się podnosić (nareszcie!) i kiedy opuszczaliśmy tratwę wynosił już 55 cm. Trochę to popsuło nasze dzisiejsze plany, bo chcieliśmy iść na plażę. Co prawda Indonezja to archipelag, więc w teorii nigdy nie jest się daleko od plaży, ale Borneo to trzecia co do wielkości wyspa na świecie, i wycieczka nad morze zajęła by nam jakieś 9 godzin w jedną stronę (a plaża w Balikpapan nie jest aż tak atrakcyjna). Dlatego postanowiliśmy zadowolić się „plażą“, która powstała na brzegu rzeki Kelinjau. Ale wody nagle wezbrały i plaża zniknęła.

Spędzamy więc noc w Muara Ancalong (poniedziałki to nocny targ), i być może kiedy jutro wrócimy do Mesangat, nasza tratwa będzie się już normalnie unosić i nareszcie będziemy spać na równej powierzchni. A Natascha świętuje, bo w końcu będzie się mogła dopłynąć do jakiś C. siamensis.

Comments