Skip to main content

Tony

We haven’t seen Anton for a few days so the fruits we’ve thrown for him have already nicely fermented and now attract a cloud of butterflies and one squirrel (Callosciurus sp.). We suspected Anton was either mad at us (Natascha has recently surprised him in the kitchen when he was stealing bananas) or got eaten by a croc (Pak Jay has seen a large C. siamensis under a tree full of macaques). 
So we’ve decided to add the squirrel to our pet collection and named it Tony. That has clearly made Anton jealous and he showed up this afternoon to eat the remains of the fermenting melon. So we might later find a drunk Anton roaming around.

As usual we haven’t seen any crocs during the last few surveys, but Natascha heard a large one run away last night and later found its tracks – turned out to be about 4 m long! I didn’t see anything resembling a croc last night (except for a rat on a tree – so not a place you’d expect a croc to be) even though I went to the location where Pak Jay saw the big C. siamensis hunting Anton, Andreas heard a large croc moving around the forest and Natascha found a (smaller) tomistoma.


The fishermen had a bit more luck and brought us a C. siamensis this morning. This one was also caught last year but now it’s gotten bigger (though not smarter) and is over a metre long! So that makes it the biggest siamese croc we’ve had on the raft so far. And Eric the tomistoma was only 10 cm longer.

Tony


Już od kilku dni nie widzieliśmy Antona, a owoce, które mu rzuciliśmy na brzeg zdążyły ładnie sfermentować i są teraz sporą atrakcją dla motyli i jednej wiewiórki (Callosciurus sp.). Podejrzewaliśmy, że Anton albo się na nas obraził (Natascha ostatno zaskoczyła go, jak kradł banany z kuchni), albo został zjedzony przez krokodyla (Pak Jay widział niedawno dużego C. siamensis pod drzewem pełnym makak). Wobec tego zaadoptowaliśmy wiewiórkę, która teraz przychodzi zjadać owoce i nazwaliśmy ją Tony. Anton ewidentnie zrobił się zazdrosny i po południu przyszedł zjeść resztki fermentującego melona. Więc możemy poźniej trafić na pijanego Anotna buszującego po okolicy.

W czasie nocnych poszukiwań krokodyli jak zwykle ani widu, natomiast trochę słychu – Natascha wczoraj słyszała dużego krokodyla uciekającego do wody i znalazła jego ślady. Ja, pomimo, że popłynęłam do miejsca, gdzie kilka dni wcześniej Pak Jay widział dużego C. siamiensis czającego się na Antona, Andreas słyszał dużego krokodyla przechodzącego przez las, a Natascha widziała (niezbyt dużą) tomistomę, nie widziałam nic, co chociaż trochę przypominało krokodyla (nie licząc szczura na drzewie, któremu z daleka oczy też świecą na czerwono – ale krokodyle rzadko siedzą na drzewach).

Rybacy mieli trochę więcej szczęścia i rano przynieśli C. siamensis złapanego na haczyk. Ten sam złapał się już w zeszłym roku, ale ewidentnie od tego czasu urósł (i nie zmądrzał) – teraz ma ponad metr! Czyli jest największym okazem, jakiego mieliśmy do tej pory na tratwie, nie licząc tomistomy Eric’a.

Comments