Skip to main content

Tuco!

Despite our extraordinarily busy day schedules (chats with the fishermen, afternoon naps, photo editing, reading books, staring at Anton, analyzing data – or at least making plans to do it very soon – and occasionally handling some live or dead animals) Natascha and I have found some time to get addicted to a TV series Breaking Bad. So we’ve decided that if we manage to get to the 20th tomistoma (letter T) we’ll name it Tuco. After a crazy drug dealer from the series.


Last night I caught Tuco! Of course that resulted in some crazy dreams that Tuco died during the night and then his cousins were coming to get me, so I ended up waking up every few hours to check up on him. But he’s still fine. I guess it means it’s time for me to go home…


Tuco is actually the only tomistoma I can take full credit for – the only croc I’ve personally both spotted and captured (by hand!) this year. But with our team efforts, low water level and lots of help from the fishermen we’ve managed to catch 20 tomistomas in a little over 2 months! That might be some kind of a record – at least for me, since last year we only caught 4.


And I got to see Tuco before I leave Mesangat tomorrow. Now we just need to hope Natascha gets some more C. siamensis in her remaining few weeks here.


Pomimo ogromniej ilości zajęć, jakie mamy w ciągu dnia (plotki z rybakami, popołudniowe drzemki, edycja zdjęć, czytanie książek, gapienie się na Antona, analizowanie danych – a przynajmniej planowanie tego na najbliższą przyszłość – i od czasu do czasu zajmowanie się żywymi lub martwymi zwierzętami, które nam się trafią) znalazłyśmy z Nataschą chwilę, żeby wciągnąć się w serial Breaking Bad. Więc postanowiłyśmy, że jeśli dojdziemy do dwudziestej tomistomy (litera T), to nazwiemy ją Tuco. Po szalonym dilerze narkotykowym z serialu.


Wczoraj w nocy złapałam Tuco! Potem budziłam się przez całą noc, bo śniło mi się, że Tuco zdechł i jego kuzyni przyszli się zemścić. Więc co kilka godzin musiałam wstawać sprawdzić, czy wszystko w porządku. To chyba znak, że czas so domu...


Tuco ma się dobrze i właściwie jest to jedyna tomistoma w tym roku, którą całkiem samodzielnie znalazłam i złapałam (ręką!). Ale dzięki naszym wspólnym wysiłkom, niskiemu poziomowi wody i sporej pomocy rybaków, w trochę ponad dwa miesiące udało nam się złapać 20 tomistom! To musi być jakiś rekord – przynajmniej dla mnie – w zeszłym roku złapaliśmy tylko 4.

No i zdążyłam zobaczyć Tuco przed moim jutrzejszym wyjazdem z Mesangat. Teraz tylko miejmy nadzieję, że Nataschy uda się złapać więcej C. siamensis w ciągu tych kilku tygodni, które jej tu jeszcze zostały.

Comments