Skip to main content

A glimpse of a large croc


It was raining yesterday, which meant that the day was very pleasant ('cold' according to Irna, who was wearing at least two sweaters) and my laundry hadn't dried so I had to wear wet socks during the survey. But this time we saw some crocodiles.

We ended up going past the nest of baby C. siamensis who are still around but have already gotten much smarter. At least most of them. I only managed to catch one baby this time, and it turned out to be the same one I've caught twice before. Considering the majority of them probably won't make it past their first year I've decided to not get too attached and haven't given them names, but assigned numbers according to their markings. So number 255 has been caught again and is now the new equivalent of Stevie, the stupid tomistoma. But I'll keep calling him 255.

Where there are baby crocodiles, there must be larger crocs as well. This is what slightly worries me every time we attempt to catch them but we have yet to actually *see* the parents. We spotted a tomistoma, about 80 cm long, lingering suspiciously close to where the group of the babies normally stay. And then, about 100 meters further, we heard a large crocodile growling from somewhere deep(?) within the floating grass mat. Pak Iwan tried to coax it to reveal itself by knocking on the boat a few times, but perhaps luckily, we never saw anything. I'm not foolish enough to think that Pak Iwan and I could take on a large crocodile on our own, but a photo would be nice.

Crocodiles are smart animals and – apart from Stevie and 255 – learn quickly. Thus large crocodiles are very weary and rarely seen by people in Mesangat. This might be why there have been no attacks. Although Pak Iwan told me of a large C. siamensis that has recently been seen by several people from a nearby village (who apparently ran away upon spotting the croc). These crocs rarely approach humans, so naturally we want to go and find it now but need to wait for a favourable water level. And some brave fishermen.

A new C. siamensis of a slightly less challenging size (60 cm) was brought by Pak Iwan this morning. It was caught on fish hook and hopefully will be the right size for radio tracking.



Wczoraj przez większość dnia padało, dzięki czemu pogoda była bardzo przyjemna (chociaż Irna chodziła w dwóch swetrach twierdząc, że jej zimno) i moje pranie nie wyschło, więc musiałam szukać krokodyli w mokrych skarpetkach. Ale przynajmniej znaleźliśmy trochę krokodyli.

Przepływaliśmy koło gniazda małych C. siamensis, które wciąż są w pobliżu, ale już nauczyły się uciekać. Przynajmniej większość z nich. Udało mi się złapać tylko jednego i okazało się, że to ten sam, którego złapałam już dwa razy wcześniej. Zważywszy na to, że większość maluchów nie przeżyje nawet roku, postanowiłam się zbytnio do nich nie przywiązywać i nie nadałam im imion. Rozróżniam je po numerach, którymi są oznaczone. Numer 255 został już złapany trzy razy i jest teraz nowym odpowiednikiem Stevie'go, głupiej tomistomy. Ale będziemy go po prostu nazywać 255.

Tam, gdzie są małe krokodylki, muszą być również duże krokodyle. Zawsze mnie to trochę martwi, kiedy usiłujemy łapać maluchy, ale jeszcze nie trafiliśmy na rodziców. Zauważyliśmy jedynie 80 cm długości tomistomę pływającą podejrzanie blisko malutkich C. siamensis. A jakieś 100 metrów dalej usłyszeliśmy niskie powarkiwania dużego krokodyla, wydobywające się gdzieś z głębi(?) kępy traw. Pak Iwan usiłował go wywabić stukając w łódź, ale być może na szczęście, nic nie zobaczyliśmy. Nie jestem na tyle głupia by sądzić, że we dwójkę z Pak Iwanem jesteśmy w stanie złapać dużego krokodyla. Jednak zdjęcie byłoby przydatne.

Krokodyle są mądre i - z wyjątkiem Stevie'go i 255 – szybko się uczą. Duże krokodyle są bardzo ostrożne i ludzie w Mesangat rzadko je widują. Prawdopodobnie dlatego nie było tu żadnych ataków. Chociaż Pak Iwan opowiedział mi o dużym C. siamensis, który był ostatnio widziany przez kilku rybaków z sąsiedniej wioski (którzy uciekli na widok krokodyla). C. siamensis rzadko zbliżają się do ludzi, więc naturalnie chcemy teraz go odnaleźć. Musimy tylko poczekać na odpowiedni poziom wody. I odważnych rybaków.

Dziś rano Pak Iwan dał mi nowego C. siamensis złapanego na haczyk. Jest mniejszy – około 60 cm – ale powinien nadawać się do założenia nadajnika.

Comments