Skip to main content

Hello Indonesia!


I'm finally back in Indonesia for another field season. The paperwork involved in obtaining a research permit takes a bit of time, so I'm still in Jakarta. And will probably be here till the end of the week. The process is not as complicated as it first seems but involves a fair amount of travel between offices located in different parts of the city, taxi drivers getting lost, new confusing building layouts, forms to fill entirely in Bahasa, a lot of waiting, and the classic buaya darat* joke when I tell people what I'm doing. So even though I knew what to expect I'm already exhausted. And I only just started today.


It's also still rainy season. I expected that, since I've planned to be here for at least part of it, but I've never seen this much rain in Jakarta! Half the streets were flooded today and I'm starting to question my decision of not getting an umbrella. But the good news is, the water level in Mesangat is also high, so I'll be able to get to a lot of locations that were inaccessible last year. And the surveys will be a lot easier.


I even saw a few crocodiles yesterday (and most were not buaya darat). All the offices are closed on weekends so I figured it would be nice to spend an afternoon in the Zoo. Unfortunately everybody in Jakarta had the same idea and the Zoo was packed. It's actually pretty difficult to spot any animals in Ragunan Zoo on a Sunday afternoon. Except for elephants, but they tend to stand out in most places. Still, I managed to see some Komodo dragons and a few nice looking tomistomas. Of course, having seen these crocs in the wild the zoo experience hardly compares, but the tomistomas were quite big (probably 2-3 m long) which is a nice reminder of what I'm potentially heading back to. And lets be honest, what I probably won't see in Mesangat.


I also had a few people come ask if they could take a photo with me. Normally that's fine but considering we were in a Zoo, it seemed just a little weird. Although I was probably the only bule around so possibly more exotic than all the animals on display. And easier to find.


*buaya darat literally means 'land crocodile' and refers to a playboy


Ragunan Zoo - no animals in sight. But plenty of picnics.

It's also an amusement park.

Can't even find orangutans in their exhibit.

But an elephant is there!

And a dude with a python.

Komodo dragon.

Tomistoma!

You can tell it's not in the wild. But plastic rubbish is a problem in most of Indonesia.

Hornbill

Looking a bit depressed





Nareszcie jestem spowrotem w Indonezji na kolejny sezon badania krokodyli. Załatwienie wszystkich dokumentów potrzebnych do otrzymania pozwolenia na badania zajmuje trochę czasu, więc wciąż jestem w Jakarcie. I prawdopodobnie będę tu do końca tygodnia. Sam proces nie jest aż tak skomplikowany jak się początkowo wydaje ale składa się z ciągłego jeżdżenia po mieście między różnymi urzędami (najczęściej znajdującymi się na przeciwnych krańcach Jakarty), gubiących się taksówkarzy, nowego rozkładu urzędów w wyremontowanych budynkach, wypełniania formularzy po indonezyjsku, czekania, oraz nieśmiertelnego żartu o buaya darat*, kiedy mówię ludziom czym się zajmuję. Więc mimo, iż dobrze wiedziałam czego sie spodziewać to już jestem wykończona. A to dopiero pierwszy dzień.

Poza tym, nadal trwa pora deszczowa. W sumie na to liczyłam, bo planowałam spędzić tu przynajmniej jej część, ale jeszcze nigdy nie widziałam tyle deszczu w Jakarcie! Połowa ulic była dziś zalana i zaczynam się poważnie zastanawiać na kupieniem parasola. Poziom wody w Mesangat też jest wysoki, więc w końcu będę mogła dotrzeć do miejsc niedostępnych w zeszłym roku. No i poszukiwania krokodyli będą znacznie łatwiejsze.

W sumie, już wczoraj widziałam kilka krokodyli (i większość nie była buaya darat). W weekendy wszystkie urzędy są zamknięte, więc pomyślałam, że miło by było spędzić popołudnie w Zoo. Niestety, tak samo pomyśleli wszyscy mieszkańcy Jakarty i w Zoo panował niemiłosierny tłok. Naprawdę trudno jest znaleźć jakiekolwiek zwierzęta w Ragunan Zoo w niedzielne popołudnie. No, oprócz słoni, ale one w większości miejsc są dość widoczne. Udało mi się zobaczyć warany z Komodo i kilka ładnych tomistom. Oczywiście, widziałam już te krokodyle na wolności, więc wersja Zoo jest nieporównywalna, ale te były całkiem spore (około 2-3 m długości) i przypomniały mi do czego już niedługo wracam. No I bądźmy szczerzy, czego najprawdopodobniej nie zobaczę w Mesangat.

Kilka osób podeszło też do mnie z prośbą by zrobić sobie ze mną zdjęcie. Normalnie już się do tego przyzwyczaiłam, ale jako że byliśmy w Zoo, było to trochę dziwne. Chociaż byłam jedynym bule w okolicy, więc prawdopodobnie bardziej egzotycznym okazem niż zwierzęta na wybiegach. I łatwiejszym do znalezienia.

*buaya darat to dosłownie 'krokodyl lądowy' i oznacza playboya

Comments