Skip to main content

It's been a week


Pak Iwan, along with most of the fishermen, went back to Muara Ancalong yesterday to buy petrol, ice, peanuts and have a bit of a break. To be honest, I'm also quite looking forward to our break on Monday when we'll go the village night market. It's been a long week.

But work is not over for me yet and after glueing the transmitter on C. siamensis yesterday and deciding to leave it on the raft for at least a night, we went for a night survey – with two fishermen who still stayed here, and who we rarely (if ever) survey with. The way was quite complicated to navigate in the dark, so this time I wasn't sitting in the front but left the spotlighting to the guys. We were close to the still unhatched croc nest and they were a bit jumpy every time a fish leaped out of the water (which is not something you expect from the fishermen) so we didn't see many crocodiles. And certainly didn't catch anything new. Which is another reason why I only really trust Pak Brahim and Pak Iwan to do the spotlighting successfully.

But the survey was a nice break for me from balancing on the bow while fending off insects that come the the light and I even had a moment to admire the night sky. Which with no light pollution here is absolutely beautiful!



Pak Iwan, wraz z większością tutejszych rybaków wrócił wczoraj do Muara Ancalong kupić benzynę, lód, orzeszki i trochę odpocząć. Szczerze mówiąc, też już nie mogę się doczekać naszej przerwy w poniedziałek, kiedy popłyniemy do wioski na nocny targ. To był długi tydzień.

Ale tydzień pracy sie jeszcze nie skończył i po przyklejeniu nadajnika do C. siamensis wczoraj wieczorem – zdecydowałam przetrzymać go na tratwie co najmniej jeden dzień – popłynęliśmy na nocne poszukiwania z dwoma rybakami, którzy zdecydowali się zostać. I z którymi chyba nigdy wcześniej nie szukałam krokodyli. Trasa była dość skomplikowana, więc tym razem nie siedziałam na dziobie, a zostawiłam rybakom zabawę z trzymaniem lampy i szukaniem oczu krokodyla. Byliśmy w okolicy gniazda, więc byli dość nerwowi i podskakiwali za każdym razem, gdy jakaś ryba wyskoczyła z wody. Nie jest to zachowanie, którego normalnie bym się spodziewała po rybakach. Nie widzieliśmy zbyt dużo krokodyli i zdecydowanie nic nie złapaliśmy. Co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jedynymi rybakami, którym mogę z pełnym zaufaniem powierzyć szukanie i łapanie krokodyli są Pak Brahim i Pak Iwan.

Ale przynajmniej wczoraj mogłam odrobinę odpocząć od balansowania na dziobie łodzi i odganiania owadów przylatujących do lampy. Miałam nawet chwilę na podziwianie nocnego nieba, które na równiku jest zachwycające!

Comments