Skip to main content

Pak Rob & Pak Daud


Yesterday was filled with crocodiles. At noon we got a message that the fishermen found two crocodiles caught in nets and they were large so we'd have to come get them ourselves. I was worried the animals would drown, but we had to wait for the fishermen to come back and show us the location. So I took a nap. An hour later I was woken up by Pak Yus marching across our raft with the snare pole in hand, saying that the crocs are two 'large' C. siamensis. Nobody actually knew how large, so with Pak Yus, Pak Iwan and one more fisherman we set off to get them.

It turned out the crocs were not caught in nets, but on fish hooks (pancing) and after a bit of wrestling we got them both into the boat. They were 1.4 and 1.2 meters long, so not really 'large' but certainly the biggest we've handled here so far.

Which caused a bit of a problem when it came to pumping their stomachs. I'm now pretty good with getting stomach contents out of young crocodiles and with animals up to 70 cm long can do it without any assistance. But we've never taken stomach contents from crocs this large and it turned out to be rather tricky. The fact we were a bit short on equipment (we're set for dealing with smaller animals) and manpower (Pak Yus first went to the bathroom and then to Muara Ancalong) didn't help. So Pak Iwan and I spent about three hours lifting and squeezing crocodiles on planks of wood, getting splashed with water (and stomach contents), wrestling struggling crocodiles accompanied by Irna's screams, inserting fingers into mouths and generally getting some good footage for another Mesangat comedy.

We didn't want to keep the crocs overnight – Irna refused to sleep on the raft with them and even I wasn't too keen on that idea; C. siamensis have a knack for removing the protective rubber bands from their jaws and suddenly breaking loose. So we used a very quick-drying glue to attach the transmitters. It seemed to work – I even managed to briefly glue myself to a crocodile – and we released the crocs in the evening.

We've seen both of these C. siamensis before: the larger was first captured in 2010 and the smaller was caught both in 2010 and 2011. We've only been naming tomistomas so far, but since these C. siamensis are old friends, we've decided to give them names as well. The larger is Pak Rob, and the smaller – Pak Daud.

Catching Pak Rob

Catching Pak Daud

Effective way to stop the struggling

Removing the fish hook

Glue-drying
Releasing Pak Rob with a splash


Wczorajszy dzień był pełen krokodyli. W południe dostaliśmy wiadomość, że dwa krokodyle złapały się w sieć rybacką, ale są zbyt duże i mamy je sami zabrać. Trochę się martwiłam że utoną, ale musieliśmy zaczekać na rybaków by pokazali nam drogę. Więc uciełam sobie krótką drzemkę. Obudził mnie Pak Yus maszerujący po tratwie z kijem na krokodyle w dłoniach, oznajmiając że to dwa 'duże' C. siamensis. Nikt za bardzo nie wiedział jak duże, więc razem z Pak Yusem, Iwanem i jeszcze jednym rybakiem popłynęliśymy je złapać.

Okazało się, że krokodyle nie były w sieci, a na haczyku (pancing) i po odrobinie siłowania się udało nam się wciągnąć je na łódkę. Miały 1,4 i 1,2 metra długości, więc nie były naprawdę “duże”, ale zdecydowanie największe, jakie do tej pory złapaliśmy.

Co sprawiło pewne problemy, kiedy kiedy przyszło do płukania ich żołądków. Jestem już całkiem dobra w płukaniu żoładka małych krokodyli i przy zwierzętach do 70 cm długości mogę robić to bez pomocy. Ale z większymi krokodylami sprawa okazała się bardziej skomplikowana. Szczególnie, że nie mieliśmy za bardzo sprzętu (jesteśmy przygotowani na mniejsze krokodyle) i ludzi (Pak Yus najpierw poszedł do łazienki, a potem popłynął do Muara Ancalong). Więc Pak Iwan i ja spędziliśmy trzy godziny na podnoszeniu i przechylaniu krokodyli przywiązanych do desek, oblewaniu się wodą (i wymiocinami krokodyla), siłowaniu się z krokodylami przy akompaniamencie krzyków Irny, wkładaniu palców do pyska i generalnie kręceniu materiału na kolejną komedię z Mesangat.

Nie chcieliśmy zatrzymywać krokodyli na noc – Irna odmówiła nocowania z nimi na tratwie i ja też nie byłam zachwycona takim pomysłem; C. siamensis mają talent do zdejmowania gumek zamykających im pyski i harcowania po tratwie. Więc użyliśmy szybko schnącego kleju do nadajników. Chyba zadziałał – udało mi się nawet przez moment przykleić sobie rękę do krokodyla – i wieczorem je wypuściliśmy.

Oba C. siamensis widzieliśmy już wcześniej: większy był złapany w 2010 roku, a mniejszy w 2010 i 2011. Do tej pory nadawaliśmy imiona tylko tomistomom, ale ponieważ te C. siamensis to starzy znajomi, postanowiliśmy również je nazwać. Większy to Pak Rob, a mniejszy – Pak Daud.

Comments