Skip to main content

Tony & Anton


In the afternoon we released the C. siamensis and while checking if the radio signal is ok, Pak Iwan and I spotted something walking around a small floating grass mat. At first we though it was a croc or a rat, but when we got closer it turned out to be Tony, the squirrel! It was quite a surprising sight as we were far from any trees. Tony also looked surprised to see us there and started to swim away. We went after him and when our boat got close enough the squirrel jumped on board, run along the entire boat, climbed on top of the engine and dived back into the water. So we followed him some more. Again, as we got close to him Tony jumped on the bow, climbed on top of Pak Iwan and dived into the water. He finally reached a larger grass mat and disappeared into some vegetation.

On our way back we also spotted Anton. Luckily he didn't get into our boat to perform some elaborate water jumps, but simply ran away. We haven't seen Anton very much recently, probably because of the high water level. And because we've stopped throwing him bananas. But news travel fast in the macaque community and in the evening Anton's entire family came close to our raft. We'll buy some fruits in the village tomorrow.

Tony, swimming

Just jumped off Pak Iwan

Escaping into some vegetation


Po południu wypuściliśmy C. siamensis i podczas sprawdzania, czy sygnał radiowy dobrze działa Pak Iwan i ja zauważyliśmy jakieś zwierzę chodzące po małej pływające kępie trawy. Początkowo myśleliśmy, że to krokodyl albo szczur, ale kiedy podpłynęliśmy bliżej okazało się, że to Tony – wiewiórka! To nas zaskoczyło, bo byliśmy daleko od jakichkolwiek drzew. Tony też wydawał się być zaskoczony naszym widokiem i zaczął uciekać. Kiedy go dogoniliśmy, wskoczył do naszej łódki, przebiegł aż do rufy, wspiął się na silnik i dał nura do wody. Popłynęliśmy za nim dalej. I znów, kiedy się zbliżyliśmy, Tony błyskawicznie wskoczył na dziób, wspiął się na głowę Pak Iwana i zanurkował do wody. W końcu dotarł do jakiejś większej kępy traw i zniknął.

Wracając, zauważyliśmy również Antona. Na szczęście nie próbował wpakować sie nam do łódki by demonstrować skoki do wody, tylko uciekł. Przez cały tydzień nie widziałam Antona i sądziłam, że to przez wysoki poziom wody. I fakt, że nie mamy bananów. Ale wśród makak wieści szybko się rozchodzą i wieczorem cała rodzina Antona pojawiła się koło naszej tratwy. Jutro w wiosce kupimy trochę owoców.

Comments