Skip to main content

The beach


Over the last few days we've seen and heard some proboscis monkeys, paddled around the flooded forest trying to avoid nocturnal wasps, tried to join Anton in the trees, gone fishing, almost caught a snake and watched a bit of Indonesian Idol on TV. Also, a bat almost flew into my face. But we haven't caught any crocodiles.

It's been really hot, so for the last two weeks – while trying not to roast on the raft – I've been moaning about wanting to go to a beach. And while Bali or Derawan aren't really an option for a quick break, the slightly less famous Muara Ancalong beach is. Of course the river water is not exactly blue or clear and a bikini is not an acceptable attire but there are no crocodiles, snakes or leeches. So yesterday, after we got to Muara Ancalong for our Monday break, Pak Iwan and his family took us to the beach which appeared on the opposite bank of Kelinjau river.






W ciągu ostatnich kilku dni widzieliśmy i słyszeliśmy trochę nosaczy, wiosłowaliśmy po zalanym lesie usiłując uniknąć spotkania z nocnymi osami, staraliśmy się dołączyć do Antona na drzewie, łowiliśmy ryby, prawie złapaliśmy węża i obejżeliśmy trochę indonezyjskiego Idola w telewizji. Poza tym nietoperz wleciał mi na głowę. No i nie złapaliśmy żadnego krokodyla.

Jest strasznie gorąco, więc siedząc na tratwie przez ostatnie dwa tygodnie jęczałąm, że chcę iść na plażę. Bali, czy nawet Derawan nie kwalifikują się raczej na krótką wycieczkę z Mesangat, ale trochę mniej znana plaża Muara Ancalong jest już realną opcją. Co prawda woda nie jest błękitna, ani zbyt czysta, a bikini nie jest akceptowanym strojem, ale w wodzie nie ma krokodyli, węży ani pijawek. Więc wczoraj po powrocie do Mura Ancalong Pak Iwan ze swoją rodziną zabrali nas na plażę, która pojawiła się na drugim brzegu rzeki Kelinjau.

Comments