Skip to main content

C. siamensis baby

It's been raining quite a lot for the past two days. This has caused the mosquito population to explode – this morning I found 17 of them inside my mosquito net. And sadly most have already eaten. So I've resolved to bathing in Autan and antihistamine cream.

The rain has kept Anton away from the raft and our food, but a large Victor (Varanus salvator) has been around. Yesterday I watched him catch and eat a fish about 5 meters from the raft. Suimah (the bird) is also still around, and a couple of days ago I woke up with Fritz (the skink) sitting on my face. I also found a large Henriette (the praying mantis) sitting on my lap during the survey last night, so the entire pet collection is alive and well.

Rain is not that great for spotlight surveys, and crocodile-wise things have been slow for the past three days. The water level is up to 3.4 m, so my chances of actually catching a croc are almost zero. Unless it's very stupid. And while I was sitting in the boat last night, spotlighting and fretting about not getting enough data (and conservation in general) I saw a large eye shine. And a few smaller eye shines near it. And heard the unmistakeable sound of baby crocodiles calling to each other. The large eye disappeared before we got close enough, but I caught one of the babies. It seems like the C. siamensis have been breeding like crazy.

C. siamensis hatchling


Przez kilka ostatnich dni padał deszcz. To sprawiło, że populacja moskitów drastycznie się powiększyła – dziś rano złapałam ich 17 pod moją moskitierą. I niestety większość z nich już zdążyła się najeść. Ostatnimi czasy kąpię się w Autanie i kremie na ugryzienia.

Anton nie lubi deszczu, więc nie widzieliśmy go od kilku dni. Ale duży Victor (Varanus salvator) wciąż kręci się po okolicy. Wczoraj widziałam, jak 5 metrów od naszej tratwy złapał i zjadł sporej wielkości rybę. Suimah (ptak) też nadal mieszka w pobliżu, a parę dni temu obudziłam się z Fritzem (scynkiem) siedzącym na mojej twarzy. Wczoraj w czasie szukania krokodyli znalazłam też ogromną Henriette (modliszkę) siedzącą mi na kolanach, więc cała nasza kolekcja zwierząt ma się dobrze.

Deszcz nie bardzo sprzyja poszukiwaniom krokodyli, więc nie mieliśmy ostatnio zbyt wielu sukcesów. Poziom wody wzrósł już do 3,4 m i moje szanse na złapanie krokodyla są praktycznie zerowe. Chyba, że byłby wyjątkowo głupi. I kiedy siedziałam wczoraj w nocy w łódce, usiułując wypatrzyć jakiegokolwiek krokodyla i matrwiąc się, że nie uda mi się zebrać wystarczającej ilości danych (i generalnie, ochroną zagrożonych gatunków), nagle zauważyłam duże oczy. I kilka małych oczu tuż obok. I usłyszałam piski małych krokodylków. Duże oczy zniknęły, zanim podpłynęliśmy wystarczająco blisko, ale udało mi się złapać jednego z maluchów. C. siamensis wydają się rozmanżać jak szalone.

Comments