Skip to main content

Dziadek & Janek


Pak Brahim has been here less than 24 hours, and he's already caught me three crocodiles! Yesterday morning he brought us a C. siamensis caught on fish hook. This is also a croc we've seen last year but it's now much bigger. Hopefully now that I have some more glue, it will hold on to a radio transmitter for a week and I'll be able to get some data on its home range.

In the evening I went with Pak Brahim to survey the flooded forest for some tomistomas. Since Pak Brahim is an actual crocodile hunter, I'm happy to leave spotlighting and croc catching to him. And since he also knows the forest like the back of his hand, it left me with pretty much nothing to do apart form noting down GPS coordinates and putting rubber bands on crocodile jaws.

I was sitting at the back of the small boat trying not to fall asleep (and off the boat) when suddenly Pak Brahim spotted an eye shine, took off his trousers, jumped into the water and brought back a tomistoma! This – and the fact that he's completely silent – is the reason he's much better at this than me. He later caught another tomistoma, though this time from the boat. I've named the two crocs Dziadek and Janek.

Back at the raft, I was trying to get the stomach contents from Janek when he bit me on the finger and broke a tooth. The tooth actually stayed in my finger and I had to use tweezers to take it out. Luckily it wasn't a large tomistoma so although we were both bleeding, we'll be completely fine. The tooth will grow back.

This is what happens when you stick a finger in a crocodile's mouth

Janek broke a tooth



Pak Brahim jest tu niecałe 24 godziny, a już zdążył złapać mi trzy krokodyle! Wczoraj rano przywiózł nam C. siamensis złapanego na haczyk. Widzieliśmy już tego krokodyla w zeszłym roku, ale od tego czasu bardzo urósł. Mam nadzieję, że nowy klej utrzyma na nim nadajnik przez najbliższy tydzień i dowiemy się o nim więcej.

Wieczorem popłynęliśmy na tomistomy do zalanego lasu. Jako że Pak Brahim jest prawdziwym łowcą krokodyli, zostawiłam mu szukanie i łapanie. A ponieważ zna ten las jak własną kieszeń, to nie miałam w łódce prawie nic do roboty, poza zapisywaniem współrzędnych GPS i zakładaniem gumek recepturek na szczęki krokodyli.

Siedziałam spokojnie z tył łódki usiłując nie zasnąć (i nie wypaść), kiedy nagle Pak Brahim zauważył oczy krokodyla, zdjął spodnie, wskoczył do wody i wrócił z tomistomą! To – i fakt, że jest bardzo cichy – sprawia, że jest znacznie lepszym łowcą krokodyli niż ja. Później złapał jeszcze jedną tomistomę, choć tym razem już bez wychodzenia z łódki. Nazwałam nasze dwa nowe krokodyle Dziadek i Janek.

Już na tratwie, kiedy usiławałam zrobić Jankowi płukanie żołądka, ten ugryzł mnie w palec i złamał sobie ząb. Ząb utknął w moim palcu i musiałam go wyciągnąć pęsetą. Na szczęśnie to nie była duża tomistoma, więc mimo że byliśmy przez moment oboje we krwi, to nic nam nie będzie. A ząb odrośnie.  

Comments