Skip to main content

Limburger


Last night I saw a tomistoma try to climb a tree. I guess it must have panicked a little when we approached with the spotlight and it started to climb up a very vertical tree trunk. This escape attempt actually worked, as I was so shocked to see it that I didn't even think about catching the croc until it fell off the tree and swam away.

Kahang and Daud from Yayasan Ulin arrived yesterday to help, so we now have a 'team' of crocodile catchers. And together with Kahang we managed to snare up another tomistoma last night. Sadly, not the tree-climbing one, but also quite a special croc as it's the worst smelling tomistoma I've ever handled. I'm not sure if it's because of the water at the point of capture or if it's a quality of this particular crocodile, but I've actually needed a shower after holding it, and this time it had nothing to do with stomach pumping.

There aren't many things in Mesangat that smell nice so we're constantly surrounded by the smell of fish, stagnant water and reptiles. The fact I'm writing most of these blog entries sitting on the porch next to our toilet probably doesn't do much to improve my olfactory experience either. But our new tomistoma is a powerful combination of all these smells. I've named it Limburger.



Wczoraj widziałam tomistomę usiłującą wspiąć się na drzewo. Myślę, że spanikowała kiedy zbliżyliśmy się z lampą i dlatego zaczęła wspinać się po pniu drzewa. I w zasadzie próba ucieczki się powodła, bo byłam tak zaskoczona tym widokiem, że nawet nie pomyślałam o złapaniu krokodyla zanim nie spadł z drzewa i odpłynął.

Kahang i Daud z Yayasan Ulin przyjechali wczoraj mi pomóc, więc mamy teraz 'drużynę' łowców krokodyli. I wraz z Kahangiem złapaliśmy wczoraj w nocy tomistomę. Niestety nie tę wspinającą się po drzewach, ale również dość niezwykłą, bo to najbardziej śmierdzący krokodyl na jakiego kiedykolwiek trafiłam. Nie jestem pewna, czy to przez wodę w miejscu, gdzie go złapaliśmy, czy też to specyfika tej konkretnej tomistomy, ale po tym jak ją przez chwilę potrzymałam, musiałam wziąć prysznic. I tym razem nie miało to związku z płukaniem żołądka.

Niewiele rzeczy w Mesangat pachnie przyjemnie i w zasadzie ciągle otacza nas zapach ryb, gadów i stojącej wody. Fakt, że piszę tego bloga siedząc na werandzie koło toalety pewnie też nie poprawia sytuacji. Ale nasza nowa tomistoma jest wybuchową mieszanką wszystkich tych zapachów. Nazwaliśmy ją Limburger.

Comments